Trzy lata Volkswagen Golf Cup : VW Golf Cup

Trzy lata Volkswagen Golf Cup

Volkswagen Golf Cup na początku sezonu 2013 stworzył brakujący etap kariery dla polskich zawodników przed wypłynięciem na szerokie wody. Wspólna inicjatywa dealera z Tarnowa oraz Volkswagen Group Polska przez trzy lata rozrosła się do ogromnych rozmiarów i przyciągnęła kierowców z najdalszych zakątków świata. Na początku października dopełnił się żywot pucharu, a Janusz Gładysz, człowiek który całe życie poświęcił pracy na rzecz marki Volkswagen i jest pomysłodawcą pucharu Golfa, podsumowuje swój sportowy projekt.

IMGL3450 copy

Skąd pomysł na stworzenie międzynarodowego pucharu wyścigowego?

Janusz Gładysz: Ciężko wskazać jeden moment lub czynnik motywujący nas do rozpoczęcia prac nad pucharem. Cała moja rodzina od zawsze miała tak zwanego bakcyla do sportów motorowych i z każdym kolejnym etapem próbowaliśmy czegoś nowego. Wyścigi stały się integralnym elementem naszej działalności dealerskiej w firmie Gładysz i Synowie. Początkowo startowaliśmy w różnych seriach i oglądając działalność Niemców zdecydowaliśmy się przenieść to na polski grunt – najpierw przy organizacji pucharu Golfa TDI w latach 2005-2006, a później, po wsparciu się dodatkowymi doświadczeniami ze startów mojego młodszego syna Adama w pucharze Scirocco, pojawił się pomysł organizacji Volkswagen Golf Cup. Inicjatywa wyszła ze strony ówczesnych dyrektorów motorsportu i marketingu marki Volkswagen, w związku ze zmianami importerskimi na polskim rynku. Zaproponowano mi organizację sportowego pucharu, którego zadaniem, oprócz elementów sportowych i wspierania młodych talentów, byłoby budowanie wizerunku marki u młodego pokolenia. Prace ruszyły od 2012 roku pełną parą, aby zdążyć na start sezonu 2013.

Na początku października zakończy się trzeci sezon pucharu Golfa. Jest pan zadowolony z jego przebiegu?

Jak najbardziej. Organizacja tak wielkiego międzynarodowego przedsięwzięcia nie była łatwym zadaniem, jednak wydaje mi się, że podołaliśmy i pokazaliśmy, że w Polsce może powstać inicjatywa wyścigowa, która będzie dorównywała konkurencji z krajów o znacznie większych tradycjach w tym sporcie. Zainteresowanie pucharem wzrastało z każdym kolejnym rokiem, co potwierdza nasze zaangażowanie oraz poziom Volkswagen Golf Cup. Nasze samochody ścigały się na zachodnich torach, które spełniały standardy nawet takich serii jak Formuła 1, czy Mistrzostwa Świata Samochodów Turystycznych, dzięki czemu zawodnicy otrzymywali lepszy produkt, a kibice oglądali jeszcze ciekawsze wyścigi. Także my jako pierwsi w Polsce wprowadziliśmy relacje na żywo w Internecie, więc w wielu dziedzinach byliśmy pionierami.

Czy mógłby pan porównać puchar Golfa do pucharu Volkswagena Scirocco? Czy Polska seria przewyższyła w czymś niemiecką?

Puchar Scirocco był co prawda dla nas wzorcem, jednak wielokrotnie spotykaliśmy się z opiniami, także ze strony zawodników, którzy startowali w niemieckich rozgrywkach, że zrobiliśmy to z większym sercem. Kierowcy mówili, że było czuć od nas większy entuzjazm, polską gościnność oraz lepszy systemem punktowania i wynagradzania zawodników. Staraliśmy się uhonorować wszystkich tak, aby każdy po roku startów miał życiową pamiątkę, a najlepsi byli wynagradzani wysokimi nagrodami finansowymi, które wsparły ich w dalszej karierze sportowej. Uważam, że tutaj należy się wielki ukłon w stronę zarządu Volkswagen Group Polska, który wspierając młode talenty jest właśnie fundatorem tych nagród zarówno rzeczowych, jak i pieniężnych, które wspomagają wyżej wspomniany cel.

IMGL2065

Jak centrala Volkswagen Motorsport odnosi się do waszej inicjatywy?

Opinia Volkswagen Motorsport była dla mnie jednym z najbardziej wzruszających i miłych momentów związanych z organizacją pucharu. Jost Capito, szef działu sportu niemieckiej marki, podczas naszego zeszłorocznego spotkania przy okazji finałowej rundy Scirocco R-Cup na Hockenheimringu, stwierdził że organizacja naszego pucharu stoi na najwyższym światowym poziomie i nie odbiega od poziomu rozgrywek, nad którymi czuwa centrala marki. Jestem bardzo dumny z tego i zadowolony, że pomysł, który przed laty zrodził się w podczas spotkania ze Stefanem Moserem, ówczesnym dyrektorem marketingu VW Motorsport oraz szefem działu motorsportu Krisem Nissenem, przy wsparciu marki z Niemiec, a także Volkswagen Group Polska, rozrósł się do takich rozmiarów i przynosi korzyści wizerunkowe marce VW w Polsce.

Jakie są to korzyści dla wizerunki marki Volkswagen w Polsce?

Jedną z idei organizacji pucharu, oprócz walorów czysto sportowych, był także fakt, że ja cały czas jestem dealerem Volkswagena i dążę to tego, aby nasze działania i praca przynosiły korzystne efekty dla wizerunku marki na terenie całej Polski i wszystkich stacji dealerskich. Przez te wszystkie lata zauważyłem, że samochody mojej marki są kupowane przede wszystkim przez osoby starsze lub w średnim wieku. Volkswagen przez lata wypracował sobie opinię niezwykle solidnej marki, jednak moim zdaniem trzeba jeszcze pokazać, że może ona spełnić potrzeby i zainteresowania młodszego pokolenia. Sport wiąże się z emocjami, temperamentem i atrakcyjnością. To przenika do umysłów i w taki właśnie sposób można młode osoby przyciągać do marki.

Czy myśli pan, że puchar jest dobrym sposobem na zachęcanie nowych klientów do zakupu Volkswagenów?

Moim zdaniem puchar jest idealnym sposobem realizacji tego celu. Rywalizacja sportowa pokazuje, że nasze samochody, które w większości składają się z seryjnych części radzą sobie nawet z najtrudniejszymi warunkami. To zaszczepia świadomość tego, że Volkswageny są solidne i można na nich polegać. Prawdą jest jednak, że w Polsce ten potencjał chyba nie jest do końca wykorzystywany. Myślę, że składa się na to kilka czynników jak choćby fakt, że mamy tylko jeden tor i przez to ciężko jest pokazać polskiemu kibicowi nasze zawody, które w większości odbywają się zagranicą. Uważam jednak, że ten sposób jest dobry i choć może nie przełoży to się na natychmiastowe korzyści, to jednak zaszczepi to świadomość marki wśród młodych i da efekty za kilka lat.

Dlaczego puchar spotkał się z tak dużym zainteresowaniem? Co w nim jest takiego wyjątkowego?

Podczas organizacji Volkswagen Golf Cup wprowadziliśmy innowacyjne podejście, w myśl którego to wszystkie samochody należą do organizatora, który czuwa nad odpowiednim przygotowaniem maszyn. W każdej dyscyplinie sportu motorowego zawsze ci, którzy przegrywają próbują sugerować, że przeciwnicy mają mocniejsze, czasem nawet nieregulaminowe auta, a u nas ten problem został wyeliminowany. Każdy Golf przygotowany przez Volkswagen Racing Polska jest identyczny, przez co jeszcze bardziej liczą się umiejętności kierowców, którzy sami muszą postarać się o pokonanie rywali, gdyż ich maszyna nie ma przewagi nad innymi. To także było jednym z czynników, który miał wpływ na popularność pucharu. Niewątpliwym atutem były również spore nagrody finansowe, które pomagały zawodnikom w podjęciu kolejnych kroków w swojej karierze, a także klimat organizacyjny, który Volkswagen tworzy dla kierowców, sponsorów i partnerów pucharu.

Wspomina pan o zaciętej rywalizacji. Czy przez te trzy lata w pucharze pojawili się zawodnicy, których powinno się wyróżnić?

Moją rolą jest traktowanie wszystkich kierowców tak samo, więc niezręcznym byłoby, gdybym sygnalizował, że któryś z nich jest lepszy a któryś gorszy. Dla mnie wszyscy zawodnicy, którzy startowali w pucharze Golfa są wspaniałymi kierowcami. Zarówno panowie, jak i panie, które pojawiają się u nas co roku. Walka jest naprawdę bardzo wyrównana, często kilkunastu kierowców mieści się w jednej sekundzie podczas kwalifikacji, więc stawka jest bardziej wyrówna niż w Formule 1!

Przez pierwsze dwa lata byliście znani jako Volkswagen Castrol Cup, jednak obecnie jest to Volkswagen Golf Cup. Dlaczego zmieniliście nazwę?

Przed pierwszym sezonem prowadziliśmy rozmowy z wieloma potencjalnymi partnerami i ostatecznie wybór padł na firmę Castrol. Liczyliśmy, że ta strategiczna współpraca potrwa przez całe trzy lata, jednak z nie do końca wiadomych przyczyn Castrol wycofał się po drugim sezonie. Nie da się ukryć, że miało to na nas spory wpływ, gdyż zmniejszony budżet pociągnął za sobą duże reperkusje i trudności organizacyjne. Dopełniając odpowiedź i żeby zakończyć ten temat, mogę powiedzieć, że decyzja ta boleśnie dotknęła nas jako organizatorów, ale również i zawodników. Musieliśmy ograniczyć liczbę rund, wsparcie dla kierowców, szczególnie polskich oraz ograniczyć działania marketingowe. Żałujemy, że Castrol, który jest tak głęboko zakorzeniony w sportach motorowych odstępując od swoich deklaracji o trzyletniej współpracy, złamał zasady, które od lat deklaruje w tej dziedzinie.

VWGC2015_Testy_przedsezonowe_Slovakiaring_9769

Czy doświadczenia zebrane podczas organizacji pucharu przekładają się na działalność dealerską?

Oczywiście, że tak. Dla nas sport motorowy jest bardzo ważnym elementem promocji i marketingu, dlatego też chcąc sprzedawać nasze samochody nie tylko reklamujemy się w tradycyjny sposób, ale aktywnie korzystamy z wyścigów, aby pokazać, że Volkswageny są niezawodne i dają sobie radę w trudnych warunkach. Ponadto w skład naszej ekipy wyścigowej wchodzą mechanicy oraz inżynierowie, którzy na co dzień pracują w firmach dealerskich. Dzięki pracy w przy samochodach wyścigowych i najnowocześniejszych technologiach mogą oni podnosić swoje kwalifikacje, co ma bezpośredni wpływ na podniesienie jakości usług.

Jaki wpływ puchar wywarł na polskie sporty motorowe?

Moim zdaniem umiarkowany. Podczas organizacji pucharu Golfa TDI w latach 2005-2006 miałem nadzieję, że będzie to pewnego rodzaju motorem napędowym do zmian w naszym kraju, zwłaszcza że nasza lokalna inicjatywa padała na podatny grunt po światowych sukcesach Roberta Kubicy. Czas pokazał jednak, że przez ostatnie 10 lat niewiele się zmieniło. Nie wiem dlaczego tak jest, jednak u nas cały czas na sporty motorowe nie patrzy się tak jak na inne dyscypliny sportu. Szkoda, zwłaszcza że samochodów jest coraz więcej, młodzi ludzie mają znacznie większe możliwości zakupu auta i przydałoby się wykształcenie kultury samochodowej w naszym kraju oraz danie możliwości realizacji swojej pasji w bezpiecznych warunkach, a nie na drogach publicznych. Liczyliśmy, że inne marki otrzymają dzięki temu pozytywny bodziec i również zaangażują się w sport motorowy rozwijając polski rynek. Na pewno nasza działalność przyniosła pewne zmiany, jednak jest to umiarkowany efekt, gdyż nie tylko nasza, ale i inne inicjatywy motorsportowe, nie pociągnęły za sobą budowy torów, czy większego zainteresowania mediów.

IMGL3203